(Oh)me - BLOG

O autorze ↓

Gdy czegoś chcemy, a boimy się po to sięgnąć

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/kobieta-medytacji-buddyzm-zen-865021/]Foundry[/url] / [url=https://pixabay.com/pl/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / Foundry / CC0 Public Domain
Kilka lat temu podejmowałam bardzo ważną decyzję w swoim życiu. Odkładałam to z dnia na dzień, miesiąca na miesiąc, aż czas zamienił się w lata. Mówiłam wtedy „Trzeba być gotowym”. Tylko co to znaczy? No jak to? Bycie gotowym przychodzi wtedy, gdy przestajesz się bać - odpowiadałam sobie w myślach. Wszystko odpuszcza, budzisz się rano i wiesz, że to jest TEN dzień. Tyle, że ten dzień wcale nie nadchodził, a ja bałam się coraz bardziej, a nie mniej.

Spotkałam wtedy Ważnego Człowieka, który powiedział mi „Tylko psychopaci się nie boją. Nie ma odwagi bez strachu. Jeśli jesteś przekonana, że tego chcesz, zamknij oczy i rób”. I prawie już zaczęłam działać, gdy pomyślałam: „Zaraz, zaraz… skąd mam wiedzieć, że na pewno tego chce i że to co robię jest słuszne?” I sama ta myśl spowodowała taki strach, że znów niczego nie zrobiłam. Wtedy usłyszałam „Rozumiem, że się boisz. Rozumiem też, że lęk podważa nawet to, czy tego pragniesz. Więc zrób sobie bilans korzyści i strat i pomyśl raz jeszcze, czy tego właśnie chcesz”.



„Co za żen- pomyślałam - techniki z kursów psychoterapii poznawczo-behawioralnej”. Ale wzięłam kartkę, podzieliłam na pół i zapisałam wszystko to, co mogę zyskać na zmianie i to, co muszę poświęcić. W rezultacie zapragnęłam jeszcze bardziej tego po prawej stronie notatek, ale jednocześnie ogarnął mnie wielki smutek na myśl o tym, co stracę. I znów zrobiłam krok do tyłu.

Zamiast wrócić do Ważnego Człowieka zaczęłam omawiać swojego „excela" z różnymi ludźmi. Czy uważają, że powinnam podjąć decyzję A czy pozostać przy decyzji B. Większość z nich mówiła głównie o tym, aby poczekać. Gdy pytałam „na co?”, wzruszali ramionami i przekonywali, że czas jest po prostu najlepszym doradcą, a moja rosnąca dojrzałość podpowie mi, co jest słuszne w tej sprawie. Chętnie też dzielili się przykładami z życia innych o tym, że raptowne decyzje nikomu na dobre nie wychodzą. Usłyszałam wtedy najbardziej pesymistyczne historie, jakie przychodziły im do głowy. Dziś rozumiem, że moja wizja zmiany uruchamiała w niektórych ich chęć zmiany, a zaraz po niej lęk. Summa summarum moje pragnienia budziły ich pragnienia, a ich strachy napędzały mój.

Myślałam wtedy „Skoro wszyscy mówią, aby czekać, byłoby szaleństwem cokolwiek zrobić. Dlaczego miałabym uznać się za kogoś, kto lepiej wie?”. Wróciłam więc do Ważnego Człowieka i oznajmiłam mu to. Zmarszczył lekko brwi i odpowiedział mi wtedy „Czy jest ktoś, ktokolwiek - kto mógłby wiedzieć lepiej niż Ty, co jest dla Ciebie dobre?” - A jeśli ja tego nie wiem? - zapytałam. - To znaczy, że nikt jeszcze nie wymyślił odpowiedzi na to pytanie. Wróć do domu i szukaj odpowiedzi. Pomyślałam, że większy z niego szaman niż ekspert.

Pojechałam na Mazury do lasu, który kochałam i przeczytałam raz jeszcze to, co napisałam na kartce. Na spokojnie zaczęłam zastanawiać się, jak zorganizować lepiej wszystko, by mniej stracić. A jeśli to było nieuniknione, czym to zastąpić dalej. Zalogowałam się na stronie, gdzie byli ludzie w podobnej sytuacji i zaczęłam z nimi rozmawiać. Moni napisała mi wtedy „Nigdy nie będziesz gotowa w takim stopniu, by przestać się bać. Po prostu zrób to z walącym sercem, kamieniem w żołądku i suchością w gardle. Wszystko, co zdarzy się potem jest lepsze od stanu, w którym jesteś. Bo teraz jesteś nigdzie. Ani tam ani tu, skąd do mnie piszesz. To nie jest prawdziwy pachnący las. Przyjedź do mnie, a zobaczysz sama.”.

Zrozumiałam, że bojąc się samotności, jestem najbardziej samotna na świecie. Wróciłam do Ważnego Człowieka i zaczęliśmy rozmawiać już tylko o tym, jak zminimalizować koszty. Po kilku spotkaniach wiedziałam, że i On nie jest mi już potrzebny.

Moni miała rację, najgorszy jest stan zawieszenia. Dziś sama powtarzam to innym kobietom. Zobaczysz, chwilę poboli, ale przynajmniej poczujesz zapach prawdziwego lasu. Poziomek, słodkiej żywicy, igliwia, świeżej trawy. Poczujesz, że naprawdę żyjesz.


Po latach mogę powiedzieć:
To prawda, nigdy nie jest się gotowym na sto procent, by podjąć trudną emocjonalnie decyzję.

Nie ma idealnego scenariusza. Zawsze są koszty. I ludzie, którzy poniosą je razem z nami.

Nie ma też odwagi bez strachu. Chodzi o to, by trafić na moment, gdy strach jest mniejszy niż pragnienie.

Nie zawsze nasi bliscy będą w stanie wesprzeć nas w tym, co dobre. Niektórzy z nich nie zrozumieją. Innym otworzy to ich własne problemy, a więc i lęki. Doradzając komuś brak działań, będą uspokajać siebie.

Czasami lepiej znaleźć grupę ludzi o podobnym problemie. Albo tych, którzy to przeszli i wiedzą, o czym mówią. Są realistami, a jednocześnie są już po drugiej stronie.

Dobrze jest mieć Ważnego Człowieka gdzieś blisko. To może być Rodzic, Przyjaciel, Terapeuta lub po prostu Ktoś, kto na ten moment pomoże nam znaleźć odpowiedź, nie dając nam gotowca.

I to prawda, że odpowiedź zawsze jest w nas, tylko czasami lęk bywa buforem, który trzeba pokonać.

Bycie nigdzie jest byciem pomiędzy. To pomiędzy jest strachem i pragnieniem. Potrzebą własną a potrzebą innych. Przeszłością i przyszłością. Nigdzie jest samotnością.

I każda decyzja jest lepsza niż jej brak.

A zapach lasu to jeden z najpiękniejszych na świecie.

PS. Ta historia nie jest o mnie, a może jest; nie ma to znaczenia, bo jestem przekonana, że jest historią większości z nas. Każdy ma swoją kartkę. Pragnienia. I lęk. I każdy ma swój las, w którym żyje, albo którego szuka.
Trwa ładowanie komentarzy...