(Oh)me - BLOG

O autorze ↓

Przestańmy ciągle przepraszać!

Fot. Flickr / [url=http://bit.ly/1eu5oq1]Daniel Oines[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY[/url]
Fot. Flickr / Daniel Oines / CC BY
Przepraszam Cię, Mamo, że mi się nie chciało wybrać z Tobą dywanu - mówi do mnie moja córka Klara, gdy wracamy do domu, upakowane po sufit nowymi rzeczami z Ikei. - Byłaś zmęczona? - pytam. - Tak, przepraszam - odpowiada. - Przepraszasz mnie za to, że jesteś zmęczona?- śmieję się. Klara nie rozumie. Ja myślę o tym, dlaczego ona ciągle przeprasza.

„Przepraszam, że nie podwiozę Cię pod blok, ale musiałabym zawracać”- tłumaczę się koleżance, spiesząc się, by odebrać dzieci ze szkoły. „Przepraszam, nie mam siły dziś gadać, oddzwonię jutro”- piszę do przyjaciółki, która domaga się rozmowy, podczas gdy ja ledwo żyję. „Przepraszam, że pytam, ale dobrze się czujesz?”- zwracam się do koleżanki w pracy, która wygląda jak nieboszczyk. „Przepraszam, czy mogłabyś odpowiedzieć mi na pytanie?”- siódmy raz próbuję usłyszeć komentarz od koleżanki, na którym bardzo mi zależy.



Przepraszam za to, że nie smakuje mi kurczak przygotowany przez Mamę.
Przepraszam znajomego, że wyglądam okropnie, bo nie miałam czasu o siebie zadbać.
Przepraszam za odpryśnięty lakier.
Przepraszam za wysypkę, którą mam na szyi po braniu antybiotyku.
Przepraszam, że jestem przeziębiona i kicham.
Przepraszam, że nie przeczytam córce opowiadania przed snem, bo mi się język plącze ze zmęczenia.
Przepraszam, że ładnie wyglądam i że mam fajną bluzkę (przepraszam, jest z przeceny).
Przepraszam, że mam dom i ogród (przepraszam, że zarobiłam na to).
Przepraszam, że nie jestem miła (non stop, 24/dobę).
Przepraszam, że płaczę, bo się wzruszyłam (przepraszam, że mi smutno).
Przepraszam, że się za głośno zaśmiałam (przepraszam, że tak parsknęłam).
Przepraszam, że nie zagram w bilard (przepraszam, że nie umiem).
Przepraszam, że nie mam więcej łóżek do spania (przepraszam, że przenocuję tylko 6 osób).
Przepraszam, że nie mam kasy (na bilet do USA, na dżinsy od znanego projektanta, na nowe air max’y dla syna).
Przepraszam, że nie mamy perfekcyjnego życia (przepraszam, że mieszkamy bez Taty i nie mamy zdjęć rodzinnych na ścianie)
Przepraszam, że się złoszczę.
Przepraszam, że płaczę.
Przepraszam, że się wstydzę.
Przepraszam, że jestem rozczarowana.
Przepraszam, że jestem szczęśliwa.
Przepraszam, że bardzo jestem szczęśliwa.

I tak dalej. Przepraszam za wszystko. Przepraszam wciąż. I to jest nie do zniesienia!

To nie tylko mój problem. Moja przyjaciółka mówi, że jej niedobrze już od przepraszania. „Mam wrażenie, że przeprosiłam już za wszystko. Przeprosiłam już nawet za to, że żyję. Czuje się wciąż jak mała skarcona dziewczynka”. I to jest sedno sprawy. Przepraszamy i dziękujemy jak małe dzieci, bo w takie wchodzimy role, gdy musimy skonfrontować się z: nadmiarem emocji (np. złością czy radością), poczuciem wyższości w jakiejś kwestii (stać mnie na dom, a innych nie), fajnym wyglądem (bo akurat tego dnia świetnie się czuję), rozczarowywaniem innych (bo na przykład nie możemy im dać tym momencie tego, co oczekują). Łatwiej być dzieckiem i przeprosić niż przyjąć komunikat i przemilczeć. Tak, jestem szczęśliwa i dobrze mi z tym. Tak, jestem dziś zła, bo spotkała mnie nieprzyjemność. Tak, płaczę, bo mi smutno. Tak, mam fajne życie, bo na nie zapracowałam.

Słucham więc przyjaciółki, ale też swojej córki i zastanawiam się, gdzie jest granica tej naszej grzeczności, którą wpajamy dzieciom od urodzenia. Przeproś. Ale też podziękuj. Bo zapomniałam dodać, że też dziękuję za wszystko (lista byłaby równie długa jak wyżej). Dlaczego niektórzy z nas nadużywają tych grzecznościowych zwrotów? Czy to tylko Ci, którzy mają wiecznie poczucie, że im się nie należy? Boją się rozczarować? Innych, siebie? Zranić? Wprowadzić w zakłopotanie? Być widocznym? Zachwycić kogoś? Rozśmieszyć? Być obiektem uwielbienia?

Niekoniecznie. Przecież nie jestem osobą o niskim poczuciu wartości (choć miewam niestabilną samoocenę). Przecież dostaję mnóstwo wspaniałych zwrotów na temat tego, co robię, kim jestem, co ludzie do mnie czują (nie wliczam tu hejtu). Przecież wiele mam i doceniam swoje fajne życie (często o tym piszę). Tak mnie po prostu wychowano. W kulturze niższości i źle pojmowanego słowa pokory. W kulturze, w której bezpieczniej jest kogoś przeprosić niż przyjąć komplement. I trzy razy podziękować zamiast sobie dobre słowo wziąć do serca.

Mój Tata zawsze mówił mi: "Jesteś wicemistrzem". Zapytałam kiedyś "Dlaczego wice, a nie mistrzem?". Odpowiedział: "Bo zawsze może być ktoś lepszy od Ciebie". Tak uczył mnie mój Tata pokory.
I wiesz co, Tato? To nie była dobra lekcja, mimo wielu innych pięknych, które mi przekazałeś. Nie miałeś racji. Są rzeczy, w których jestem mistrzem, a nawet mistrzynią.
I każde dziecko potrzebuje tak o sobie myśleć, nawet jeśli to nieprawda. I także wtedy, gdy dorośnie.

Powtarzam więc sobie od nowa:
Nie musisz wciąż przepraszać. Ani dziękować.
Przepraszaj w sprawach naprawdę uzasadnionych.
Jeśli chcesz kogoś koniecznie przeprosić: przeproś Siebie - za to, że wciąż przepraszasz.
A jeśli chcesz podziękować: podziękuj Sobie - za to, że jesteś/bywasz mistrzem.
Trwa ładowanie komentarzy...